Z lipą to zwykle jest tak, że się "udaje". Częstokroć nektaruje i spadziuje w tym samym czasie i wtedy pszczółki mają pełne skrzydełka roboty. Pierwsze lipy zakwitają zaraz po przekwitnięciu robinii akacjowej, królowej naszych pożytków. W tym czasie rozpoczynają też kwitnienie inne bardzo wydajne rośliny miododajne takie jak: nostrzyk żółty, kończyna biała, malina, żmijowiec, farbownik.
Lipy, jeśli posadzono ich różne odmiany, potrafią dać zajęcie pszczółkom nawet 5 tygodni.
Można by powiedzieć - dla szczęśliwców, którzy mają ją blisko. Tak, jak na tym zdjęciu. Można by, gdyby ten rok był podobny do ubiegłego. Cudowna harmonia setek tysięcy brzęczących pracusiów trochę słabiej przekłada się na wyniki kiedy deszcze za deszczami spłukują to, na czym nam i pszczołom najbardziej zależy. No i zimno trochę.
Pszczółki po liściach słodkie spijają, a my piankę z "pifka", co go zważyli w powiecie, gdzie miś-smakosz granicę wewnątrzunijną przekroczył bo "mjut" mu po tej stronie bardziej "leży".
Miejscowi górale naród gościnny, tyle, że miś, zamiast poprzestać na zaglądaniu za "słodkim conieco", z klatki króliki kobicie wyżar, nie zważając na protesty właścicielki. No i pan urzędnik zdecydował, żeby misia wydalić poza powiat, gdzie dobre piwo ważą.
Pszczelarze z nizin, bo są i tacy, co zamiast widoki podziwiać, między górami za muchą się uganiają... No więc, ci pierwsi (ci co po równym chodzą), świętują właśnie dzień akacji (dzieciarnia tymczasem rok szkolny kończy). To takie święto co wianki się puszcza i inne swawole czyni, a przy tym kwiatu paproci wypatruje, trójniaka popijając. Coś te rachunki świąteczne delikatnie się pomerdały, jak tym muchom miody. Robinia akacjowa miód jasny, prawie bezbarwny daje, szczególnie jak pogoda dopisze, gaj akacjowy w pobliżu, a siła pszczół chętnych do pracy w ulach doczekać ranka nie może. Wszyscy gdzieś spieszą. No i kręci sobie człek tą korbką w ruch obrotowy plastry wprawiającą, a tu niespodzianka. Zamiast jasnego, ciemne się leje.
Akacji zapeszać nie wolno. Królowa naszych pożytków, jak na kobietę przystało, kapryśną jest. Ciepła pogoda sprzyja nektarowaniu, jeden większy deszczyk potrafi zniweczyć nadzieje na obfity zbiór.
Większe skupiska robinii to bardzo intensywny, choć krótkotrwały pożytek, w czasie, gdy w ulach duża siła pszczół chętnych do pracy. Pszczoły potrafią przynieść nawet 7 kg nakropu dziennie. Z uli wylatuje kto żyw, również młode jasno ubarwione pszczoły.
Rzepak ozimy w zachodniej części kraju zakwita zwykle pod koniec kwietnia. Ta bardzo ważna roślina oleista wymaga żyznej gleby. Często plantacje rzepaku rozpościerają się na dużych powierzchniach. Dla wielu pszczelarzy jest to najważniejszy pożytek, z którego uzyskują znaczne ilości miodu towarowego. Często pszczelarze specjalnie przewożą ule w pobliżu większych łanów tej rośliny. Rzepak daje pożytek przez blisko dwa tygodnie. Wydajność z hektara waha się w pobliżu 150kg. Miód z rzepaku krystalizuje bardzo szybko i przybiera konsystencję zbliżoną do smalcu.